powrót
Joanna Mendak

Pluszową „owieczkę Dolly” w polskiej reprezentacji paraolimpijskiej znał każdy. Nie, nie chodzi nam oczywiście o przydomek, a o pluszaka Joanny Mendak - naszej multimedalistki igrzysk paraolimpijskich. Jest z nią na każdej ważnej imprezie , nie mogło go zabraknąć w Chinach. Szczęście przyniósł także w „Wodnej kostce”, choć tu chodziło przede wszystkim o ciężką pracę,. Nie da się ukryć, że na pływalni w Pekinie o dobry rezultat było Joasi zdecydowanie najtrudniej. Każdego dnia, niemal w każdym wyścigu - nawet eliminacyjnym - ustanawiano nowe rekordy. Wysoka forma rywalek, to nie były jej jedyne zmartwienia. W stolicy Chin miała duże problemy z aklimatyzacją. Nie mogła spać, na dodatek straciła apetyt. Przyznała, że najbardziej tęskniła za zupą pomidorową i plackami ziemniaczanymi.
Zdecydowanie jednak bardziej, od polskiego jedzenia brakowało jej trenera Edwarda Deca, który nie pojechał na igrzyska. Wyniki Joasi kosztowały zatem podwójnie, bo telefony i smsy na linii Polska - Pekin były codziennością. Astronomiczne rachunki nie były jednak ważne. Niewielka była to w sumie cena za dobrą kondycję psychiczną naszej zawodniczki, która broniła tytułu z Aten na sto metrów stylem motylkowym. Presja była ogromna, ale osiągnęła swój cel. Trzeciego dnia rywalizacji w Chinach zagrano po raz pierwszy Mazurka Dąbrowskiego. Joasia w finale zdeklasowała rywalki, ustanawiając nowy paraolimpijski rekord. Druga na mecie Hiszpanka Ana Garcia Arcicollar była aż o pięć sekund wolniejsza.
Ten sukces miał wielkie znaczenie dla całej ekipy. To wielki wynik, bo obronić medal było niezwykle ciężko, a do tego atmosfera Igrzysk była wyzwaniem dla każdego rywala zawodników gospodarzy. Te chwile zapamiętamy najbardziej, a Joasia zachowała jeszcze coś. To cenne smsy od trenera. Jak sama wspomina dziś (z uśmiechem) jeszcze nigdy wcześniej tak długich elaboratów jej szkoleniowiec nie pisał.
To nie były ostatnie smsy od trenera, i zarazem ostatnie słowo ambitnej dziewiętnastolatki. Na dwieście metrów stylem zmiennym wywalczyła srebrny krążek. Brązowy na sto dowolnym. Mimo młodego wieku, już pięć razy stawała na podium igrzysk paraolimpijskich! W swojej karierze wygrywała nieraz także z pełnosprawnymi sportowcami. Jej umiejętności stoją na tak wysokim poziomie, że obecnie trenuje z naszymi olimpijczykami, pod okiem selekcjonera pierwszej reprezentacji, Pawła Słomińskiego. Następne sukcesy Joasi wydają się być tylko kwestią czasu.


